Notatki

Noc była dość pracowita. Odpowiedziałam na zaległe e-maile, posegregowałam pocztę oraz pozostałą lekturę na najbliższe tygodnie. Na czas afrykańskich upałów przeniosłam się z noclegiem do piwnicy. Obudziłam się, gdy wskazówki zegara powędrowały na krótko przed jedenastą. SMSy z informacją o zaległościach postawiły mnie na nogi. Zerwałam się i wbiegłam pod prysznic. Sprawdź pocztę. Przedstaw swoją propozycję. Napisz uzasadnienie. Zatwierdź. Prześlij. Dokładnie w tej kolejności. Ale najpierw śniadanie i kawa.

Zmniejszył się upał, więc można planować działania związane z pracą na zewnątrz. Obiegówka po miejscach, w których jest coś pilnego do załatwienia. Spotykam znajomą będącą jest w trakcie przeprowadzania się. Dziewczyna naprzemiennie klnie i płacze. Obrywa się nawet ekipie, którą zatrudniła do pomocy. Mięcho! Jesteście do niczego, mięcho! Co mnie podkusiło, żeby Wam to zlecić, mięcho! Wszystko powiem szefowi! Będziecie mieć po premii, mięcho! Uwaga! Ostrożnie! To stary kredens! Musi jeszcze trochę wytrzymać! Zapodziałam gdzieś fajki. Poczęstujesz mnie, zwraca się tonem błagalno-rozpaczliwym w stronę pracownika firmy. Nie mam, odpowiada zagadnięty. A tak w ogóle to zapytam szefa, czy kończyć tę robotę. Zdaje się mamy dziś jeszcze jedno mieszkanie. Szefie, to wszystko tutaj? Pani ma uwagi! Co Pan mówi?! Jakie uwagi?! Nie mam uwag! Tylko pytam o papierosa! Podchodzi rosły mężczyzna. Co jest, pyta. Nic, tylko gdzieś podziałam fajki. Chciałam prosić o jedną, chlipie. Proszę Pani, my już skończyliśmy. Na kogo wystawić fakturę? Miało być bez faktury, znajoma krzyczy tak głośno, że słychać ją w całej okolicy. Odchodzę nie chcąc w przyszłości być powołaną na ewentualnego świadka w sprawie o znieważenie.

W sklepie spożywczym klientka wybiera najtańszą kiełbasę, ale nie może się zdecydować. Ekspedientka pyta o cel przeznaczenia wyrobu. Staremu do roboty, więc tania i dużo ma być, zdecydowanym głosem odpowiada zapytana. Wybucham śmiechem. Obie kobiety spoglądają na mnie z nieukrywanym oburzeniem. Jeszcze fasola, pomidory i pasta z ciecierzycy, a potem można podchodzić do kasy. Zostawiam za sobą frustrację klientów taniego marketu. Odwiedzam sklep wielkopowierzchniowy. Może tym razem uda się kupić klimatyzator? Nic z tego, informuje pracownik obsługi, gdy się pojawią w hurtowni, to zaraz są rozdzielane. Nam przypadły cztery. Dzisiaj przyszły i od razu je wykupiono. Czy już pogratulowano pomyślunku osobie odpowiedzialnej za zamówienia, pytam z wyraźną ironią. Jest jak jest i tego nie zmienimy, słyszę z uśmiechem w głosie, na co odpowiadam tym samym.

Nie wierzę własnym oczom. Gniazda jaskółek są strącane. W środku z pewnością były pisklęta. Jeszcze dwa dni temu było słychać, jak popisują. Opiekuję się mieszkaniem koleżanki, gdy ona przebywa za granicą. Rośliny padły. Zrobię wszystko, aby przywrócić je do życia, składam uroczystą obietnicę i ruszam do pracy.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s