Patynowa Pani Domu. Powroty

Gdy zakończy się pandemiczne szaleństwo, zrobisz sobie ucztę. Przestaniesz gotować i zaprosisz się na obiad z przystawką do lokalu, jak wielokrotnie myślałaś podczas przebywania w przymusowej izolacji od społeczeństwa. Podchodzisz pod drzwi jednej z knajpek i czytasz instrukcje zamieszczone na drzwiach. Ok, będziesz się do nich stosować, myć i dezynfekować ręce. Jednocześnie rzuca Ci się w oczy zakaz korzystania z łazienki wewnątrz lokalu. Drzwi do miejsca, w którym najłatwiej podtrzymywać nawyki higieniczne, są dodatkowo zasłonięte parawanem. Sytuacja powtarza się jeszcze w dwóch innych knajpkach, a w dwóch kolejnych mentalnie całujesz klamkę, nad którą figuruje napis nieczynne do odwołania. Dodatkowo w innych pada propozycja wzięcia jedzenia na wynos w jednorazowych opakowaniach. Nie, dziękujesz. Jednorazowość podnosi koszty towarów i usług zanieczyszczając naturalne środowisko.

Głodna i zniecierpliwiona, ale wciąż z nadzieją na ucztowanie postanawiasz odwiedzić wreszcie sprawdzony warzywniak. Są ziemniaki, jest i koperek. Jogurt naturalny i czosnek. Ale będzie biba.

Upojona wolnością wyruszasz na jej kosztowanie kolejnego dnia. Obowiązkowy punkt programu to wizyta w sklepie z ładnymi rzeczami, od których poprawia Ci się nastrój (na jakiś czas). Już od progu słyszysz proszę, tam jest płyn do dezynfekcji. Reagujesz na polecenie obsługi spełniając je natychmiast. Przeglądasz ofertę zakupową. Przekładasz wieszaki. Z kilkoma udajesz się w stronę przymierzalni. Do kabin nie może Pani wejść, słyszysz. To jak mam zdecydować się na zakup ubrań, pytasz. Może Pani kupić kilka sztuk, przymierzyć w domu, a potem niepotrzebne zwrócić. To ja się jeszcze zastanowię. Odkładasz rzeczy na miejsce. Rozglądasz się po pustawym sklepie, po czym wychodzisz. Może na stoisku z kosmetykami pójdzie Ci lepiej. Nie mamy takiego produktu. Spodziewamy się dostawy w okolicach piątku. Lepiej byś zrobiła wędrując po lesie. Pora do domu, Twojego azylu. Cisza. Spokój. Słowa klucze.

Gdy się nie ma, co się lubi. Tymczasem na drzwiach prowadzących do dziupli widnieje napis. Od dnia rozpoczynamy drobny retusz części wspólnej (planowany na wrzesień ub.r.). Prosimy o usunięcie, zabezpieczenie i umożliwienie. To… dzisiaj! Usuwasz. Zabezpieczasz. Umożliwiasz. Jak długo potrwa? Trudno powiedzieć, dopiero zaczęliśmy.

Całuchy-kluchy!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s