Notatki. Luty i co dalej.

Arktyczne mrozy, a po nich odwilż. To naturalna kolej rzeczy. Jeszcze kilka tygodni temu zamarzło moje myślenie o noworocznych postanowieniach, snutych wśród bąbelków musującej cieczy zwanej potocznie szampanem. Dziś już część postanowień odparowała. Dosłownie. Jak tu planować podróże i domowy budżet, jeśli ogólnoświatowa gospodarka nadal pozostaje w stanie delikatnie mówiąc stałym. Budzę się z zimowego snu, który trwa od blisko roku. Usiłuję przypomnieć sobie, czego mi jeszcze nie wolno, co zostaje odłożone na później, czego na pewno nie zrealizuję, a co może dojdzie do skutku, a może nie. Codzienność stawia coraz więcej wyzwań. Zakupy robione wśród przecenionych serduszkowo umotywowanych produktów, tulipanów z okazji Dnia Kobiet oraz czekoladowych zajączków i jajeczek. Niech żyją spece od marketingu, których kalendarz nie różni się niczym ogólnie przyjętego, i dzięki temu niezorientowani w światowych trendach mogą liznąć tego miodu. Zapasy. Coraz ich więcej. Na wypadek, gdybym nie mogła przez jakiś czas urzędowym nakazem wychodzić z dziupli.

Przedwiosenne porządki. Zachęcam do nich każdego. Jeśli chcesz, pomogę. Podpowiem. Doradzę, co zrobić z… Wzruszające są apele organizacji charytatywnych o nieoddawanie osobom z doświadczeniem bezdomności produktów zużytych, bezwartościowych, zabrudzonych wydzielinami. Ludzkimi i zwierzęcymi. Cóż, każdy może podarować jedynie to, co ma wewnątrz siebie. Niektórzy zbyt dosłownie zrozumieli tę zasadę, ale zapomnieli, że fortuna kołem się toczy.

Pieczołowicie układam czerwone szminki. Mam je tylko w tym kolorze, ale w różnych jego odcieniach. Moja twarz ma różne odcienie, którym nie mogę jeszcze nadać odpowiedniego wyrazu ze względu na przymus noszenia maseczek. Tak więc nakładam szminkę na usta, gdy pozostaję we własnym mieszkaniu, aby nie zapomnieć, do czego służy uwielbiany przeze mnie kosmetyk. Łazienka zmienia się w laboratorium. Tworzę w nim specyfiki do pielęgnacji ciała. Próbuję czytać. Opowiadania. I słuchać. Twojej historii. Nie denerwuj się, że jeszcze jej tutaj nie zamieściłam. Jestem głodna Twoich opowieści. Chcesz rozmawiać o wszystkim. Bez tematów tabu. Pytasz. Nie zawsze odpowiem. Moją ulubioną biblijną postacią jest Jan Chrzciciel. Mówię niewygodne rzeczy, więc pewnie skończę podobnie jak on. O głowę skrócą mnie ci, którzy rekrutują się z kręgu moich wielbicieli. Pytasz, czy przyjadę. Na razie nie przyjadę. Nie wolno. Nie można. Nie powinnam. Nie trzeba. Nie teraz. Nie wiem. Pisz. Coś wymyślimy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s