One. Przemijamy. Przepływamy

Sklep.

-Jeszcze 10 pierogów mrożonych niech mi Pani zważy.

-Z mięsem czy ruskich?

-Ruskich. Mamusia może takie zje. Nie wiem, co tu gotować. Już mnie to wszystko wk… <irytuje – przyp. Autora>

-To mama już w domu?

-W domu. Zajmujemy się nią na zmianę, trochę ja, trochę brat z bratową. Ale jeść nie chce. Drogie te pierogi?

Kobieto, na ostatniej prostej nakarmiłabym Ciebie tanimi wyrobami garmażeryjnymi z masowej produkcji i opowiadałabym po ludziach, że nie chcesz tego jeść. Jakbyś się wtedy poczuła? Dlaczego posilasz swojego rodzica w podeszłym wieku czymś, czego sama byś nie zjadła?

-Wszystkie pieniądze idą na leki. Opiekunki z urzędu mamusia nie chce, więc przychodzimy do niej. Robimy zakupy. Pranie nastawiamy. Ile tej wody idzie. I proszku. Trzeba program gotowania codziennie nastawiać. O, telefon. Tak, mamuniu. Jestem jeszcze na zakupach. Przyjdę. Przyniosę. <donośnym głosem> Pierożki Ci przyniosę. Zjesz. Smaczne. Robiłaś siku? <jeszcze głośniej> Czy siku robiłaś? Nie chcesz? To idź. Zrób. Dzisiaj Grzesiek nie przyjdzie. Jutro jego kolej. Pamiętam. Idź siku. No, idź.

Restauracja.

-Mamuniu, podłożę Ci teraz śliniaczek pod brodę, a tu szmatka na kolanka. Może szyneczki? Albo coś z owoców. Arbuza chcesz? Uciapiesz się. Winogrono. Fe, może to sztuczne z chemią. Jabłuszko Ci obiorę, chcesz? Cholera, nie ma noża. Ale wybrzydzasz. Zawołamy kelnera. To szyneczka. Przecież uwielbiasz. Nie rób scen. Paluszki sobie wytrzyj. Nalać Ci wody? Nie ma kompotu, cholera jasna. Mamuniu, już prosimy kelnerkę, żeby przyniosła kompocik. Idę jej powiedzieć. Będzie ciepły. Z czerwonej porzeczki. Taki, jaki najbardziej lubisz. Nie wybrzydzaj, bo młodym będzie przykro. Tyle się nastarali. Wykosztowali. Wieje. Mocno wieje. Co zrobić? Uuuu… Rosołek wylałaś. Do kelnerki: niech Pani przyniesie serwetkę. Mówiłam Ci, mamuniu, żebyś się nie spieszyła i gorącego nie jadła. Cholera jasna. Do gości: nic się nie stało, mama wylała rosołek. O, już idzie kelnerka. Pościera zaraz. Za głośno? Musi być głośno. Weselicho przecież. Potańczyłaby mamunia, co? Ale nogi już nie te, plączą się, co? A co mamunia tak siedzi i nic nie mówi? I nie chce niczego jeść ani pić. Dopiero młodzi pomyślą, że nic babci nie pasuje. Chociaż w czepek niech mama da konkretnie.

Stacja kolejowa.

-Pomoże mi Pani z bagażami? Niedowidzę i za jednym razem nie dam rady, a pociąg zaraz podjedzie.

-Pomogę. Gdzie To Pani zanieść?

-Tam, na drugi peron. Przesiadałam się, wie Pani, i szukam kogoś, kto mi pomoże się przenieść z tym wszystkim.

-A kto Panią samą wypuścił w podróż z tyloma bagażami?

-Jadę na urodziny siostry. Co roku syn mnie odwoził, ale tym razem powiedział, że mu się auto zepsuło, a ja mam kiepski wzrok. Jestem po operacji.

-Proszę, oto Pani bagaże. Te kwiaty to dla siostry, domyślam się.

-Tak, ona ma kłopoty z pamięcią. Nie wychodzi z domu, ale kwiaty nadal lubi, to kupiłam jej w doniczce. Niech ma zajęcie. Dziękuję Pani, dużo zdrówka. A sprawdzi Pani, czy mam dobry bilet, czy mnie nie oszukali w kasie?

-Tak, proszę pokazać. Jest dobry. Nie oszukano Pani. Jeszcze coś zostało do zrobienia?

-Nie, bardzo Pani dziękuję.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s