Oni. Miasteczka

-Nie zmarzła Pani?

-Nie.

-W nocy nie było prądu przez jakiś czas. Ani ciepłej wody. Ogrzewanie nie działało.

-Nie odczułam.

-Nie było komu usunąć awarii. Dopiero nad ranem zabrali się za to.

-Brakuje rąk do pracy.

-Owszem. To miasteczko wymiera. Pewnie Pani zauważyła?

-Tak, przyjeżdżam tu od lat i jest coraz trudniej znaleźć choćby dobrą knajpkę. Ludzie udają przedsiębiorców myśląc, że potrafią prowadzić biznes gastronomiczny serwując głęboko mrożone frytki z piekarnika z mieszanką surówek z wiaderek. Dobrej kawy też nie uświadczysz.

-Może Pani jeść tutaj. Dwa razy w tygodniu przychodzi pomoc do sprzątania. Smacznie gotuje. Osobno dla nas dwojga, osobno dla żony. Mnie wystarczy na dwa dni. Dzisiaj też będzie. Chyba że Panią odstrasza łóżko żony i samochód z hospicjum.

-Nie odstrasza. Dziękuję za propozycję. Pewnie skorzystam.

-Póki żona żyje, ciągnę ten interes. Nie chcę, aby myślała, że pozbywam się go, bo ona już nie wyjdzie z choroby. Ale tylko pojedynczym osobom wynajmujemy. Pani na urlopie?

-Tak, wysyłają nas na siłę, bo przestój w zakładzie.

-Tutaj młodzi nie mają po co być. Wyjechali na zachód. Tu brak perspektyw. Kiedyś były imprezy, festiwale. Zjeżdżali turyści. Na camping, na koncerty. Było wesoło. Kolorowo. Całe noce śpiewaliśmy i graliśmy z młodymi. Rozkładali namioty u nas w ogrodzie. Latem i wiosną. Miasteczko żyło. Teraz się rozłożyło jak żona w chorobie. Gdy raz córka przyjechała i zobaczyła samochód z hospicjum na podjeździe, o mało mnie nie zabiła.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s