Sprzedawca staroci

Zatrzymałam się przed witryną sklepu, gdy po jakimś czasie usłyszałam ciepły głos, który wyłaniał się niczym z mgły:

-Dzień dobry, niech Panie wejdą. Zapraszam.

-Dzień dobry, przy tak uprzejmym powitaniu wypada skorzystać z zaproszenia. Pięknie tutaj.

-Dziękuję. Prowadzę ten sklep od blisko 50 lat. Wciąż w tym samym miejscu.

-Tym bardziej cieszę się, że dałam się koleżance namówić na małą przechadzkę. Koleżanka jest koneserem pięknych rzeczy, ja jej jedynie towarzyszę.

-W takim razie niech Panie spokojnie się rozejrzą. W razie czego służę pomocą.

-Dziękujemy, ale uprzedzamy, że będziemy długo wybierać.

Półki uginają się od przedmiotów, z których każdy jest związany z jakąś historią. Nie do wiary, że na tak ograniczonej przestrzeni mieści się ich aż tyle. Przenoszę się do innego świata, który istnieje głównie we wspomnieniach. Tykające zegary, skrzynie i skrzyneczki, wózki dla lalek, porcelana, zabawki, ażurowe obrusy. Mój wzrok zatrzymuje się przy pozytywkach z konikami. Są dokładnie takie, jakie widziałam oczyma wyobraźni. Wsparta słowami zachęty pozwalam sobie nakręcić jedną. Wybrzmiewa walc z „Dziadka do orzechów”. Na moment staję się dziewczynką. Obok pozytywki stoi metalowy konik na biegunach w kolorze białym. Wstrzymuję oddech.

-Jeśli chcesz, kupię Ci go – słyszę.

-Nie, nie mogę…

-Możesz. Jest śliczny i taki, o jakim marzyłaś. Drewniane się przejadły. Są dość drogie, pachną cepelią, a ten wygląda dużo lepiej i ładniej niż one.

-Yyyy…

-Bierzemy. Jeszcze ten konik będzie dla nas.

-Dla tak wyjątkowych klientów mam rabaty. Zapakować?

-Tak, prosimy w folię bąbelkową, aby się nie stłukły.

-Gratuluję wyboru. Przepiękne filiżanki.

-Dziękujemy. Też tak uważamy.

-Wyobrażam sobie, jak popijają Panie z nich kawę.

-Z pewnością będzie smakować nieziemsko.

-Konika otrzymuje Pani w prezencie.

 

Bardzo dobry wieczór

Planowanie wyprawy dookoła świata proponuję rozpocząć od nauki jazdy konnej. Planowanie innej – od zakupu biletu w jedną stronę. Gdy mimo wszystko dojdziesz do wniosku, że dotarłaś do ściany, nie próbuj jej rozbijać głową; tę część ciała sugerowałabym wykorzystać do innych celów. Zamiast w panice szukać kilofa, zawróć do źródeł i pokonaj trasę inną ścieżką. Tam się spotkamy.