Oni. Ptasie mleczko

-Zamierzasz to wszystko przeczytać?

-Uhm.

-W ciągu tych kilku wolnych dni?

-Uhm.

-To kiedy będziesz spać? Sorry, że tak…

-To jeszcze nie koniec. Część mam w formie e-booków i audio.

-Będziesz je klepać jak leci?

-Nie.

-Nie szkoda Ci czasu?

-Nie.

-A w tych kartonach co jest?

-Reczy.

-Jak się z tym wszystkim zabierzesz?

-Te pojadą kurierem. Resztę zmieszczę do podręcznego.

-I będziesz tam tylko czytać i czytać?

-Nie, będę spacerować, rozmawiać, delektować się i pisać. A Ty jak spędzisz nadchodzące święta?

-Akurat przypada mi opieka nad juniorem.

-Może jakiś męski wypad?

-Jego matka mi zabrania. Twierdzi, że psuję chłopaka. Rozpieszczam go i takie tam. Że niby rywalizuję z nią. Przekupiam go.

-To co będziecie robić?

-Nie wiem. Kupię ptasie mleczko. Podzielimy się piankami.

-Podrzuciłbyś mnie do punktu z paczkami, a potem na stację?

-Nie ma sprawy.

-Zapłacę.

-Przestań, bo nie podrzucę.

-W takim razie to dla Ciebie.

-Nie wygłupiaj się.

-Bierz. Cytrynowe. Zaoszczędzisz na świątecznych zakupach.

-Skoro nalegasz. Ale zjesz ze mną.

-Jasne. Mogę dwa?

-Możesz więcej.

-Matka młodego powinna zaprosić Cię na święta. Byłoby prościej.

-Wiesz, że nie jestem specjalnie religijny.

-Nie chodzi tu o religijność, tylko o to, by młody zobaczył Was razem.

-Wolałbym, aby zobaczył mnie razem z kimś innym.

-Weźmiesz ten duży, ja ten mniejszy. Podjedziemy do… Tam biorą najtaniej.

-Jesteś bardzo hojna.

-Próbuję pomóc.

-Komu?

-Tym, którzy tej pomocy potrzebują i o nią proszą.

-A tym, którzy nie potrafią albo nie wiedzą, jak poprosić?

-Pozostaje czekać, aż się domyślą.

-Albo zjedzą wszystkie pianki.

Notatki. Lista rzeczy do niezrobienia przed świętami?

Boże Narodzenie w tym roku nadejdzie, ale zanim to się stanie, trzeba zgodnie z przekonaniami trendsetterów zaliczyć kilka obowiązkowych, przedświątecznych punktów. Po pierwsze upiec pierniczki, o czym sugerowano już na początku października. Koniecznie w foremkach w kształcie reniferków, tudzież drzewek choinkowych albo gwiazdek. Nie przypominam sobie, abym była aż taką tradycjonalistką. Choć uwielbiam miodowe smakołyki i co roku pochłaniam je w przemysłowych ilościach, nie zdobyłam się na odwagę kreowania ich fizycznego wizerunku. Właśnie! Świąteczny look. Obrus, zastawa, sztućce. To wszystko mogę kupić w promocyjnych cenach z możliwością zwrotu do 30 dni. Gdybym dobrze pokombinowała, sprowadziłabym rzeczone przedmioty na dwa dni przed podaniem wykwintnego obiadu z przystawką, a po Nowym Roku dokonała zwrotu. I tak co sezon nie zapominając o mocnym lansie w mediach społecznościowych. Czego jeszcze nie wykonam? Czynności i elementów dekoracyjnych spod znaku DIY („zrób to sam”). Ceny produktów składających się na efekt samodzielnie wykonanych artystycznych dzieł przewyższają moje możliwości finansowe. Zamiast nich świąteczny akcent w zajmowanej przeze mnie przestrzeni będą tworzyć: puste, szklane naczynie wypełnione żwirkiem i kamyczkami z niekwitnącą poinsencją wewnątrz, oczekujące na zamieszkanie przez kolejnego lokatora (czyt. glonojada). Roślinkę otrzymałam w prezencie kilka lat temu. Przyjęła się bez narzekania na brak uwagi i troski z mojej strony. Jedna ozdoba choinkowa w kształcie kuli, rozkładana na dwie części, również mająca swoje lata, dopełni reszty. To się nazywa ekonomia i ekologia w pigułce. Minimalizm znaczy się. Jest trendy. Może powinnam napisać o tym książkę albo nagrać podcast? Grunt, że do łask przywrócono biblioteki i galerie handlowe. Dzięki temu każdy znajdzie coś dla siebie i przy okazji wyjdzie na spacer, łącząc obie miejscówki w jedną ogromną przyjemność.

Uważajcie na siebie i pozostańcie w zdrowiu!

Patynowa Pani Domu. Sylwester

J. nie pożyczy Ci lokówki. Twierdzi, że wyczerpała swój (J.) limit na cierpliwość i wyrozumiałość wobec Twoich urodowych praktyk. Ułożysz na placach, a właściwie dlaczego wcześniej nie pomyślałaś o wizycie u fryzjera, powtarza J. i dodaje; paznokci też Ci nie zrobię. Nie jestem ekspresem do kawy. Nie mogę cały czas spełniać Twoich fanaberii. Zachciało Ci się balu, to teraz myśl, jak się na niego wystroić i kto ma Ciebie czesać. J. jest i pozostanie nieugięta. Ok, myślisz, nie to nie. Jakoś dasz sobie radę. Co roku dawałaś. Ale każdego roku J. była do pomocy i bardzo dzielnie to znosiła.

Łazienka zamienia się w domowy salon SPA. Robisz miksturę na paznokcie. Po jej zastosowaniu pokrywasz je odżywką. Będą się naturalnie pięknie błyszczeć. Podobnie jak Twoje włosy. Po umyciu wcierasz w nie rozbełtane żółtko od szczęśliwych kurek. Spłukujesz wodą z octem. Chrzęszczą charakterystycznie. Zapach octu ulotni się w ciągu kilkunastu minut, a Ty będziesz cieszyć się blaskiem włosów. Dźwięk domofonu słyszysz, gdy usiłujesz spłukać żółtko roztworem wody z octem. J. miała wpaść tylko na chwilę, by spakować swoje rzeczy, a następnie życzyć Wam obu szczęśliwego Nowego Roku. Nie określiła tylko, o której będzie. Chwytasz więc ręcznik, owijasz nim włosy. Twarz szczypie Cię niemiłosiernie, ale czego nie robi się dla urody. Dzwonek do drzwi. J. mówi, że sąsiad ją wpuścił, gdy zobaczył, że stoi po klatką, a pani P. nie otwiera, choć jest w domu. Wyraźnie słyszał, jak korzystała z łazienki. J. oprócz nowin i życzeń przynosi wino. Nie znosi zapachu octu, więc uchyla okno. Nakazuje wyjść do pokoju. Wyjmuje z reklamówki lokówko-prostownicę, a szafki czysty ręcznik, mięciutki jak kaczuszka. Sprawdza, czy żółtko dobrze wypłukane i zabiera się do pracy wcześniej pytając o stan mojej cery. Krem natłuszczający powinien pomóc. Też przyniosłam, J. jest czuła niczym matka pisklaczków. Próbną fryzurę układa raz dwa. Hybrydy z brokatem nałoży z rana w sylwestra, bo do tego czasu może się wiele wydarzyć. Pożyczy dla Ciebie lokówkę od sąsiadki, która ma małe dziecko i w tym roku nigdzie się nie wybiera.

Nie dajmy się zwariować. To tylko sylwester. W przyszłym roku też będzie.

 

Patynowa Pani Domu. Kopciuszek szykuje się na bal

Co roku Sylwester przypada 31 grudnia i nawet nie próbuj udawać, że o tym nie wiedziałaś. Miałaś sprawdzić kreacje z poprzednich lat, by w razie czego udać się na zakupy z osobistą stylistką. Zaniedbałaś ten etap, więc nie miej teraz żalu i pretensji do nikogo z wyjątkiem siebie. Jeszcze nie wszystko stracone. Ponownie otwórz szafę. Co widzisz? Jest. Są. Przymierz. Pasują. Uff. Nikt nie będzie pamiętać, co miałaś na sobie kilka lat temu. Dobierzesz inne dodatki i stylizacja gotowa.

Krok drugi. Zajrzyj do łazienkowych szafek. Jasne, że nie ma. Przecież nie zrobiłaś zapasów. Sieciówka otwarta do późna. Wybierz maseczkę z dodatkiem drobinek złota. Peeling już zrobiłaś. Twarz została przygotowana do odpoczynku oraz do rozświetlenia. Wcześniej skóra pięknie oddała to, co jej niepotrzebne. Przed wyjściem na zakupy sprawdź, czy masz wszystkie kosmetyki potrzebne do wykonania makijażu. Chyba że umówiłaś się na makijaż u wizażystki. Wtedy ona zatroszczy się o potrzebne produkty. Zadasz szyku błyszcząc niczym brokat na bombce.

Krok trzeci. Koktajl na bazie wody mineralnej (niegazowanej) z dodatkiem miodu, soku z cytryny. Dwie łyżeczki miodu rozpuść w połowie litra wody mineralnej, a następnie wyciśnij sok z połowy cytryny (limonki). Wymieszaj wszystkie składniki i pij kilka razy dziennie. Taka kuracja powinna dodatkowo oczyścić i wzmocnić jelita, by przygotować je na kolejną dawkę nie zawsze odpowiedniego jedzenia. Pamiętaj, by w ciągu kilku najbliższych dni coś jeść, np. gotowane warzywa z ryżem.

Tyle na dziś. Przygotowania do imprezy warto rozłożyć na etapy. Inaczej możesz stać się kłębkiem nerwów i starannie opracowany pomysł nie wypali.

Całuchy-kluchy!

Patynowa Pani Domu. Bez paniki. To tylko święta

Jest dobrze. Masz co jeść i gdzie spać. Jutro będzie podobnie. Poza tym nad głową nie świszczą kule. Jest naprawdę dobrze. Jemioła nie zawisła nad stołem ani w żadnym miejscu, które oznaczyłaś jako własne. Paczuszki z upominkami stoją tam, gdzie zwykle. Nie zapominaj, że Ty też jesteś prezentem. Ty oraz inni, z którymi spotkasz się przy wspólnym stole podczas nadchodzących świąt. Wasza obecność, dar spotkania i dobrego słowa.

Zapasy jedzenia zrobisz w najbliższych dniach. Może wystarczy Ci na orzechy, bo o pieczonych kasztanach zapomnij. Przynajmniej na razie. Okna są nieumyte. O tym wiesz głównie Ty. Innym ta wiedza nie jest potrzebna. Uspokój się. Wystarczy, że wyniesiesz śmieci, pozmywasz naczynia, zbierzesz wyschnięte pranie i już Twoje autonomiczne imperium znajdzie się w anturażu nieco innym niż zwykle. Powiedzmy świątecznym.

Uroda jest dla Ciebie kwestią nadrzędną. Zwykle wyglądasz en vogue, dlatego w najbliższych dniach możesz skorzystać z odpoczynku od świetnego looku i pozwolić, by inni błyszczeli niczym gwiazdy na niebie. Pod warunkiem, że nie będzie londyńskiej mgły. To zjawisko pogodowe według niektórych charakteryzuje się niepospolitą urodą. Wiatr nie sieje, blask nie grzeje, jak mawiano w tradycyjnych domostwach, w których sprawa wychowania i manier była kwestią nadrzędną, stanowiącą o bogactwie panny na wydaniu. Dlatego ze swoją urodą pozostań w ukryciu. Przynajmniej w towarzystwie.

Jeśli nie lubisz ryb pod każdą postacią, to ich nie spożywaj (pod każdą postacią). Jeśli nie znosisz kapusty z grochem, to zostaw ją np. kurom. Może Ci coś opowiedzą po północy. Mogą Cię też zrobić w jajo. Jeśli picie czerwonego barszczu stanowi dla Ciebie formę kary, zaprzestań tego. Jeśli dania zawierające kiszoną kapustę nie należą do grupy przysmaków preferowanych przez Ciebie, nie nakładaj ich na talerz. I pamiętaj: święta są po to, by się nimi cieszyć. Bądź dobra dla innych i dla siebie albo taka, jaką chciałabyś być.

Całuchy-kluchy!

 

 

Jedyna taka noc

Gdy w sylwestrowy poranek obudzisz się w znakomitym nastroju, pamiętaj, by nie zepsuć go innym. Nikt nie zauważy Twoich potknięć w makijażu ani w kuchni, ale większość uczestników wspólnej zabawy dostrzeże Twoje fochy lub skwaszoną minę. Przed przybyciem gości wysprzątaj mieszkanie. Zabezpiecz wartościowe przedmioty i cenne rzeczy przed ewentualnym zniszczeniem, chyba że niczego takiego nie masz. Wtedy odpada troska o stan wnętrza po imprezie i przed nią.

Rozmieść zapachowe świece lub kadzidła, oczywiście wszystko w odpowiednich ilościach. Uwzględnij gusty gości w tej kwestii.

Jeśli porady zamieszczone na moim blogu na nic Ci się nie przydadzą, nie przejmuj się. Zawsze w ramach szalonej imprezy można wziąć szybki prysznic, a potem w ulubionym dresie wskoczyć pod koc. Obłożyć się dziełami twórców filmowych lub/i literackich, zjeść coś, co lubisz, a o północy podziękować światu za to, że jeszcze przez Ciebie i dzięki Tobie się nie skończył. Bez względu na to, jak go przywitasz, Nowy Rok nastanie, a po nim następny i kolejny.

Bądźcie pięknymi i wznoście toasty za Naszą pomyślność i zdrowie!

Buziaki!

Przygotowania

Producenci siemienia lnianego oraz otrąb owsianych powinni wypłacać mi dodatki do emerytury z tytułu zakodowanej stałej promocji. Dziś będzie o ich (roślin zbożowych i oleistych) zastosowaniu w kosmetyce. Wszak zbliża się noc, na którą większość z nas czeka przez cały rok. Czyniąc pieczołowite plany i przygotowania prześcigamy się w pomysłach na jej spędzenie. Dla spóźnialskich podaję małą garść wskazówek, jak przeżyć sylwestra wyglądając zjawiskowo przy ograniczonym budżecie.

Po pierwsze wyśpij się i na kilka dni przed końcem roku równomiernie rozłóż prace domowe oraz zmierzające do poprawienia urody (jeżeli będzie co poprawiać). Na cerę zmęczoną podejmowaniem świątecznych gości oraz nocnymi szaleństwami w kuchni polecam maseczkę z mielonego siemienia lnianego. Działa kojąco i odkażająco na zaczerwienienia. Delikatnie natłuszcza. Zabieg zakończ delikatnym masażem. Możesz poprosić o pomoc np. szczególnie nielubianego sąsiada. Może to sprawi, że oprócz zmiany w Twoim wyglądzie zmieni się również Twój stosunek do otoczenia. Zafunduj paznokciom ciepłą kąpiel w siemieniu lnianym. To je wzmocni i nada im blasku. Oczywiście w sytuacji, gdy nie nosisz hybrydy albo żelu. Bądźmy oryginalni. Jeżeli podczas zabawy chcemy się wyróżniać, nie nośmy hybrydy ani żelu.

Jeśli Twoja skóra jest mocno przesuszona, możesz zastosować peeling z otrąb pszennych i mielonego siemienia lnianego.

Pamiętaj, aby po skończonych zabiegach posprzątać łazienkę. W czystej jest znacznie przyjemniej niż w brudnej.

I jeszcze coś. Nikogo nie będzie obchodziło, co nałożyłaś na twarz, ile to kosztowało i gdzie zostało zakupione. Jedynie Ty będziesz mieć świadomość, co z siebie zmywałaś.

Jeśli zabraknie Ci cierpliwości do przeprowadzenia zabiegów w domowej łazience, wcale nie trzeba ich robić. Zamiast uprawiać integrację sensoryczno-motoryczną możesz wcześniej wprowadzić do diety potrawy z dodatkiem roślin zbożowych oraz oleistych.

Narazicho!

Pomiędzy

Atmosfera świąt Bożego Narodzenia wciąż trwa. Jeszcze dojadasz to, co zostało w lodówce, choć obiecałaś sobie, że do sylwestra niczego konkretnego nie przełkniesz. No, może kawałeczek serniczka, aby się nie zmarnował, może porcyjkę sałatki, w końcu ledwo przykrywa dno miski, może plasterek pieczeni… Aby się nie zeschła, bo żal będzie wyrzucać. Bigos? Zamrozisz. Tym razem na pewno się nie zmieści. Twoje myśli już krążą wokół nocy symbolicznego przejścia w Nowy Rok. Pieczołowicie układasz sylwestrowe menu. Na pewno przyrządzisz tortillę w wersji vege; Aśka ogłosiła na fejsie, że po świętach przechodzi na dietę bezmięsną i ogranicza gluten. Wtóruje jej Bea. Ciekawe, co na to ich partnerzy? Zatem tortilla w wersji dla mięsożerców, roślinożerców i tych pomiędzy. Podobnie będzie z koreczkami. Plus co najmniej dwa rodzaje sałatek. Te zostaną przygotowane przez gości. Na ciepło koniecznie pieczeń z ziemniaczanym puree. Bea obwieściła, że oprócz ograniczenia białka pochodzenia zwierzęcego nakłada embargo na tłuszcze. Z tego, co pamiętam, próbuje się odchudzać od jesieni, a może od wiosny.  Zdumiewające. Jedna część ludzkości świata obsesyjnie próbuje zdobyć pożywienie, a druga część płaci ciężkie pieniądze, aby go uniknąć. Trudno o balans. Ale wracając do sylwestrowej nocy… Bea najwyżej będzie głodować. Umiarkowany post nikomu nie zaszkodzi. O bufet nie trzeba się martwić. Impreza składkowa, więc każdy coś przyniesie. Podobnie jak  muzę. Pozostaje zadbać o swój image. Na wypadek, gdyby ktoś z sąsiadów albo z rodziny Cię nie rozpoznał, uprzedź otoczenie, że wizerunek powstał z uwagi na okoliczności. Masz jeszcze trochę czasu, aby nauczyć się nosić buty na obcasach, w których przywitasz gości. Najpóźniej dwie godziny po rozpoczęciu imprezy i tak je zezujesz. Kto by wytrzymał takie tortury przez całą noc? Chyba tylko kandydatki na Miss World, ale ta kwestia Ciebie nie dotyczy. Z makijażem sobie poradzisz, a włosy ułoży Ci koleżanka. W sukienkę się zmieścisz? Zmieścisz. Roszada w szafie nie poszła na marne, a dodatkowo okazało się, że potrzebujący skorzystają z Twojej nieużywanej i zbędnej garderoby. Kompulsywne porządki w czasie pomiędzy Bożym Narodzeniem a Sylwestrem mają same plusy, np. odchudzenie zasobów odzieżowych, spożywczych, kosmetycznych i innych. I pamiętaj: bez względu na to, jak przebiegną przygotowania do szampańskiej zabawy, noc sylwestrowa i tak nastąpi. Ściskam!